Społeczeństwo narzuca nam pewne normy, także czᶒsto zmuszeni jesteśmy żyć według pewnych, z góry określonych, schematów. I tak, wypada po ukończeniu 25 lat poważnie siᶒ zastanowić nad małżeństwem i zacząć szukać partnera, dobrego kandydata na mᶒża. Mimo wszystko, mamy trochᶒ więcej swobody, niż nasi dziadkowie, gdzie każde stadium życia miało swoje określone cele, i zawarcie małżeństwa było jednym z nich. W naszej chaotycznej postmodernistycznej rzeczywistości, dysponujemy większym zasobem wolności. I tak też mimo tej prawie nieograniczonej wolności wyboru, więcej osób klasyfikuje siᶒ jako „singli”.
Tu rodzi się pytanie, czy bycie singlem to, to samo co bycie samotnym, albo autsajderem? Czy my single jesteśmy bardziej narażeni na nᶒkające problemy egzystencjalne?
Myślᶒ, że bycie singlem, przez pewien okres dojrzałego życia nie jest taką złą opcją. Tu uczymy się żyć i działać według dewizy Nietschego „umiesz liczyć, licz na siebie”. W ten sposób uczymy siᶒ kreować własne szczęście, nie uzależniając go od naszego partnera. Odważę się nawet stwierdzić, że bycie singlem przez pewien czas, może przygotować nas na związek, w którym nie bᶒdziemy oczekiwać zbyt wiele od naszego partnera, ponieważ w „czasach singla” nauczyliśmy siᶒ troszczyć sami o nasze dobre samopoczucie, stając siᶒ odpornymi na uzależnienie od drugiej osoby.
Single czᶒsto czują siᶒ gorsi, bo wmawiają sobie, że są niewystarczająco atrakcyjni i interesujący, i dlatego nie maja partnera. Takie oto schematy czᶒsto prowadzą do percepcji singli jako „nieudaczników albo pechowców w sprawach sercowych”. Myślę, że już czas na obalenie stereotypów i spojrzenie na singli i na stan singla, jako czas, kiedy tak naprawdę możemy odkrywać samych siebie, poznawać nowych ludzi, ustanawiać coraz to nowe własne rytuały. Oczywiście, nie twierdzᶒ, że bycie singlem jest lepsze niż bycie w związku. Tylko, pragnę zaznaczyć, że bycie singlem, nie jest wcale takie złe i że nie warto na siłę szukać partnera, aby spełnić role, którą narzuca nam społeczeństwo i rodzina. Bᶒdąc singlem nie stajemy się od razu wilkiem stepowym, odseparowanymi od społeczeństwa. Wręcz odwrotnie, stan singla daje nam szanse aby stać siᶒ niezależnymi istotami, które nie traktują bycia singlem jako rodzaj kary od losu, albo pecha, tylko podążają swoją drogą, nie szukając na siłᶒ partnera. Czy nie jest tak, że czᶒsto szukamy partnera na silᶒ, tylko na potwierdzenie własnych zalet? Tu otwiera siᶒ przed nami następna pozytywna cecha z bycia singlem: wytwarzanie mechanizmu samozadowolenia z siebie, także nie uzależniamy naszego samopoczucia od partnera. Poza tym, przestajemy szukać potwierdzenia naszych wartości u innych. Wszystko to, sprawia, że możemy stać siᶒ dojrzalsi na poważny związek. Tylko musimy pamiętać, że nic na siłᶒ, bo wszystko ma swój czas i swoje miejsce.
Tylko pytanie
Czy aby po pewnym czasie - gdy będziemy już w związku, nasze przyzwyczajenia ( do rdzenia sobie samemu ze wszystkim) nie będą przeszkodą?? zamiast zaletą??
singieka
a co kiedy wszystko się robi i stosuje do tego co wyżej napisane a i tak nikogo nie można spotkać? tak jest u mnie. starałam się i nic , przestałam sie starać kogoś poznać i efekt ten sam : też nic. jaka jest recepta na to?? bywam ,jestem serdeczna ,otwarta, i to nie tylko sporadycznie, wychodzę, podróżuję,zwiedzam. bez rezultatu.
skoro już w pewien sposob naginamy normy spoleczne będąc singlami, to mozemy ponaginać je dalej i nie przejmowac się tym gdzie pójdziemy na sylwestra i życzeniami bożonarodzeniowymi. Bycie singlem z wyboru nie powinno powodować takich rozterek. Samotny urlop, dlaczego nie? zgodnie z zasada Nietchego:) byłam, dość daleko od rodzinnego kraju, bawiłam się świetnie i dowiedziałam się bardzo wiele o sobie i czego pragnę.
"nie singli' jest wiecej, ale to nie powod, abysmy się czuli od nich gorsi, patrzac na kolezanki, kolegów i ich codzienne problemy, ja wolę swoje singielskie życie:)
Agnieszka, nie zgadzam się z Tobą co do '1 grudnia'. Single mają większe możliwości spędzenia sylwestra, bo prowadzą bujne życie towarzyskie. Nie muszą koniecznie isc za partnerem jak w związku - tylko idą gdzie chcą. Pozdrawiam.
Samo życie...
Dziś mogę powiedzieć, że to prawda "wszystko ma ma swój czas i swoje miejsce..." Zazwwyczaj znajdujemy kiedy nie szukamy i trudno znaleźć, kiedy się bardzo intensywnie szuka...Można to różnie nazywać - siła wyższa, lub jeszcze inaczej.Dla mnie to jest "własciwa kolej rzeczy". Myślę, że nasze nastawienie do innych ludzi, nasza otwartość i brak uprzedzeń, powoduje , że przyciagamy innych i budzimy zaiteresowamie innych, a stąd już blisko do ...Jak kto woli ;-)
Cytat:"Stare panny litościwie nazywane singielkami" to jest najlepsza definicja słowa sngiel jaką do tej pory słyszałam.
Owszem, fajnie jest być singlem przez jakiś czas, oczywiście z wyboru.... I prawdą jest, że taki stan rzeczy uczy samodzielności, liczenia tylko na siebie i nie uzalezniania się od mówiąc brutalnie utrzymywania przez kogoś. Wszystko świetnie, jesteśmy samodzielni, niezależni, bez zobowiązań, otwarci, słowem wszystko przed nami. Tylko pomysl czego chcesz i realizuj. Sielanka kończy się w okolicach 1 grudnia, kiedy zaczynają się pierwsze rozmowy typu :gdzie spędzasz sylwestra" z każdym dniem napięcie rośnie, aż w okolicach Bożego Narodzenia nie dość, że znowu będą Ci życzyć wiadomo czego to miejsce gdzie spędzisz sylwestra staje się Twoim być albo nie być. I chociażbyś nie wiem jak bardzo wielką miał świadomość własnej wartości to w obliczu sylwestra, samotnego urlopu albo samotnego pójścia na wesele to nie ma siły będziesz czuł się gorszy, ale jednocześnie ... będziesz wolny !