samotność, randki, samotni

StrefaAktywnych.pl - Portal dla Singli i Singielek. Jeśli jesteś Singielką lub Singlem, chcesz poznawać nowych znajomych i świetnie się bawić to znaczy, że dobrze trafiłeś. Nasz portal to nie jest serwis randkowy, ani biuro matrymonialne, nie chcemy też tworzyć par na siłę. Organizujemy: wakacje, imprezy, wczasy dla singli oraz wyjazdy dla singli na narty, majówkę i sylwestra. Single i oferty dla singli na wysokim poziomie!

StrefaAktywnych.pl Aktykuły Twoje historie Moja najgorsza randka - prace konkursowe

Moja najgorsza randka - prace konkursowe


Najgorsza randka 1

Hmm ..... pamiętam jedną - umówili nas znajomi, on był managerem na innej zmiaine w firmie, w której pracowałam. Często wpadaliśmy na siebie - ale jakoś nigdy nie zwracałam na niego uwagi - łysy, średniego wzrostu, chodził ciągle z opuszczoną głowę, jak mawiali o nim inny bardzo sympatyczny choć nieśmiały - a do tego się strasznie jąkał. Pewnego dnia zadzwonił do mnie znajomy, że Mike często pyta o mnie i chce mnie zaprosić na kolacje, ale nie wie czy byłabym zainteresowana. Pomyślałam, że rzeczywiście musi być nieśmiały- i nie wiem dlaczego zgodziłam się z nim spotkać.
Biedny, bardzo był zestresowany naszym spotkaniem, przez większość wieczoru wymrukiwał jedynie samo aaa... bbbb.... - więc to ja musiałam nadawać przez cały wieczór.
Gość okazał się naprawdę sympatyczny i przestał się jąkać jak kazałam mu śpiewać.
Utrzymujemy kontakt do dziś jednakże, nic z tego większego nie wyszło ( i żeby nie było to nie przez jego jąkanie się :))

Najgorsza randka 2

Opowiem w skrócie randkę która zostanie mi w pamięci do końca życia. Następne 2 tygodnie dochodziłam do siebie.
Otóż poznałam 31-letniego pana na Internecie. Najpierw nie zwracałam na niego uwagi ponieważ wydawał mi się zbyt przystojny na zdjęciu i zbyt inteligentny dla takiej szarej myszki jak ja która dopiero pisze pracę magisterska i pracuje 5 lat w jednym miejscu.
Był to światowiec, po studiach w Anglii, który widział już kawałek świata i z tego co pisał miał znajomych przeróżnej narodowości. A do tego wydał kilka książek.
Jednak przyczepił się na tyle iż wciąż pisał wiadomości, wysyłał mi stare piękne piosenki aż zdecydowałam się na spotkanie po 3 miesiącach.
Oko w oko już nie był przystojny, okazało się że lubił bawić się graficznie i idąc w jednym z domów handlowych zaczął śpiewać włoskie piosenki na cały głos... Jednak zdecydowałam się dać mu jeszcze szansę, ponieważ wygląd to pal licho, a na to śpiewanie można jakoś przymknąć oko:-).
Postanowił pokazać mi Kraków. Zaplanowaliśmy więc wyjazd, tak mielismy spędzić nasza drugą randkę. Aby było jasne na samym poczatku zaznaczyłam, po co tam jadę i do czego na pewno nie dojdzie. Miał załatwić pokój z dwoma łózkami, a poza tym wydawał się tak inteligentny powazny i odpowiedzialny, że nie sadziłam iż mógłby postąpić inaczej bądź cos sobie nawyobrażać.
Będąc już w Krakowie ponownie z góry przypomniałam mu niby to żartem.
W pokoju okazało się iż jest jedno wielkie łózko i mała sofa. No nic... Poszłam do łazienki... wychodzę a delikwent stoi nago ze wzwodem, patrzy na mnie i pyta :"podoba ci się?".
Oczywiście była awantura, a że nia miałam komunikacji powrotnej, musiałam się nasłuchac jego marudzenia jeszcze pół dnia, o tym jak go nagle głowa boli gdyż tak ma kiedy jest w nowym miejscu... Światowiec?
W każdym razie była to najgorsza randka w moim życiu i nikomu takiej nie życzę. Teraz się z tego śmieję, jednak wtedy nie było mi do smiechu.

Najgorsza randka 3

Randka w ciemno z chłopakiem z czata. Przychodzę superubrana, pozytywnie nastawiona, chętna zobaczyć wysokiego przystojniaka (tak się opisywał) a przychodzi niższy o głowę ode mnie łysiejący chłopak bez zęba na przodzie:) Masakra. Przyznałam się, że to ja z nim rozmawiałam, ale na szczęście udało mi się po chwili uciec ze spotkania:)))

Najgorsza randka 4

Trudny wybór - którą z tak wielu uznać za najgorszą, wszak jako
singielka staram się poznawać i bywać, ostatecznie więc zdecydowałam się na opis spotkania, które miało miejsce całkiem niedawno - wrażenia są świeże :)

W któryś z samotnych wieczorów coś mnie tknęło, i całkiem spontanicznie odpowiedziałam na internetowe ogłoszenie na jednym z portali, nawet nie jakieś specjalne - ot tak, po prostu, żeby "coś" sprowokować; zaczęło się miło i typowo (jak na tego typu kontakty) - wymiana maili i oczywiście zdjęć ;) Pierwszy krok, ufff.. zdjęcia zaakceptowane; kolega okazał się być dwumetrowym mężczyzną ważącym koło stu dwudziestu kilo - imponujące! ;) Mimo wyraźnych piersi rysujących się pod t-shirtem (przy tej wadze / nadwadze - to chyba częste i normalne?) uznałam, że przymknę oko, nie będę tak drobiazgowa - zobaczę jak się sytuacja potoczy..
Kolega do mnie pisał, często, ale ubogie w treść komentarze, o pogodzie, o pracy...... rany! wiało nudą ;)
Usiłowałam go sprowokować do żwawszej dyskusji, zadawałam pytania -
odpowiedzi owszem były, wciąż skromne, ale zawsze coś. Postanowiłam dać mu szansę, choć już przestałam się wysilać, potajemnie licząc że się zniechęci, ale - bez efektu.. wciąż pisał..
I tak minął miesiąc...
W końcu coś palnęłam - o wymianie numerami telefonu, o spotkaniu (jestem w gorącej wodzie kąpana) i zastanawiałam się nad efektem tej uwagi; stwierdził, że nie śmiał stawiać takiej propozycji - w końcu wcale się nie znamy (hmm.. pytanie jak wyobrażał sobie poznanie bez powyższych?? ;)

Po kolejnych dniach - zaproponował wymianę numerami telefonu (co za
postęp!!?)- i zadzwonił; miły głos - ale kolejna niespodzianka - jąkał się!!! uznałam po raz kolejny - dam mu szansę, pewnie przy bliższym spotkaniu zyskuje a jąkanie wynika ze stresu; kilka przegadanych wieczorów, o cieście marchewkowym, o papugach (dla
jasności dodam - wcale niełatwo się gadało!) - że w końcu sprowokowałam go do spotkania..

Wielki wieczór nadszedł ;D - miał po pracy przyjechać w moje okolice,
plan był - pójść na kawę; się wystroiłam, wyszykowałam ... i w całym
moim roztrzepaniu zorientowałam się, że - nie określiliśmy godziny!!;
zadzwoniłam - biedak już czekał (jakoś nie wpadł by zadzwonić..).
Spóźniona z rozwianym włosem pobiegłam :)
Konfrontacja - cóż... piersi pod kurtką widać nie było, twarz nieco inna - w końcu każdy inaczej na zdjęciach wychodzi! - ale był to On -
Stukilowy.

Pierwszy lokal o którym myślałam - okazał się niewypałem (brzydka i
pusta pizzeria, często obok przejeżdżałam i wydawała się ok),
zaproponowałam przejście do drugiego z widzenia mi znanego miejsca (w
końcu to moje okolice) - również gafa (miejsce w stylu stołówki, dużo
światła, zero klimatu:(.. Dwoiłam się i troiłam, przepraszałam za
spotkanie, przepraszałam, że nie znam tych miejsc, przepraszałam że nie wiem gdzie teraz iść, wymyślałam jak szalona alternatywy, gadałam jak nakręcona (Stukilowy raczej mało rozmowny); w końcu szlag mnie trafił, że on taki nijaki, i bezpośrednio spytałam - co ON w tej sytuacji proponuje?

A On bezpośrednio odpowiedział:
- wiesz, nie chce mi się już chodzić, cześć!
odwrócił się na pięcie i poszedł do samochodu..

A ja, zostałam wryta...
I koniec "randki", jeśli za randkę w ogóle można takie spotkanie uznać? Dodałam je do długiej listy randkowych doświadczeń, NIE WIEM CZY Z MORAŁEM..? :)

Najgorsza randka 5

Czekamy na Twój tekst.

Jeżeli któraś z opowieści Ci się podobała, skomentuj ją, wśród osób które dodały komentarze rozlosujemy 1 nagrodę w postaci książki.


komentarz

2010-03-11, Gość

Ech mocne ;)

hehe

2010-03-11, Gość

tryiton

Chciałbym poznać tą panią z randki nr 4, bo się wydaje bardzo sympatyczna :D

2010-03-12, Gość

wybór jest prosty- ostatnio, całkiem niedawno

Mam 110kg wagi i 200cm wzrostu, mam mięśnie nie cycki( lata na siłowni, bez sterydów- tylko samodyscyplina). W którychś z nudnych wieczorów pisze do mnie ponoć atrakcyjna kobieta, jako singiel (mimo że nie mam ochoty- wypada odpisać). OK, piszę- że może jutro pogadamy?- odp. nie,dziś!- cóż zrobić nawijamy , choć rozmowa się nie klei..wkrótce pojawiła się wymiana fotek- Boże co to jest? cóż , pomyślałem, może ma dobry charakter..? Dam Jej szanse..zobaczymy co będzie dalej..prowadzi nudny dialog, a raczej monolog, rozmowa schodzi na tematy pracy, pogody.. Masakra.. ale co, nie znamy się, więc daję następną szanse.. Może po moich skromnych komentarzach załapie? Nic z tego, mija miesiąc na bzdurnej wymianie maili i w końcu olśnienie z Jej strony- może wymiana nr. tel.? Boże, przecież nr. tel. są podane na portalu!!! Ok, podałem nr. mijały godziny na rozmowach(a raczej jej monologach, co próbowałem zacząć zdanie , to przerywała mi pytaniem..)jak zdążyłem wypowiedzieć dwa słowa to było wszystko- Ok niech się wygada.. zaproponowała spotkanie- Pierwsza myśl- tylko nie to- ale potem,hm? "a niech się dzieje wola nieba.." może foty są kiepskiej jakości? pożyjemy, zobaczymy- krótko mówiąc zgodziłem się na spotkanie-Ona go zaplanowała(kiedy i miejsce, twierdzi że jej teren..OK) tylko godziny nie podała,-oj,oj,-by uniknąć kolejnego telefonu-zaraz po pracy stawiłem się w wyznaczonym miejscu.. dzwoni-a o której się spotykamy? ja już czekam ,odpowiadam - dobrze- pada odpowiedz-czekaj będę za 10 min.Zjawia się po godzinie jakieś czupiradło, nie umalowane, po drodze dopina kieckę.. co robić -stało się:( było gorzej niż na zdjęciu, ale idę za nią.. zaprowadziła mnie do przytulnej,klimatycznej pizzerii, było chyba zbyt mało ludzi(widocznie stwierdziła że z takim gościem trza się pokazać)następna była jakaś stołówka-na szczęście nie było miejsc.. prowadziła mnie jeszcze po kilku podobnych lokalach ale wszystko to samo.. w końcu mówi, a może ty coś zaproponuj? i tego już było za dużo- wiesz proponowałaś kolację,a jak na razie jest spacer.. mam dość..spacer i jej trajkotanie..powiedzcie sami, ile można??? powiedziałem tylko krótkie cześć i w nogi ;) Ps. wszelkie podobieństwo jest przypadkowe :) ale czy z drugiej strony nie mogło to tak wyglądać? i jeszcze jedno- właśnie wróciłem z imprezy dla singli i przepraszam że mnie tak poniosło.. pozdrawiam autorkę "Najgorsza randka4" buzka i życzę bardziej udanych randek :)

2010-03-16, Gość

do pana powyżej ;)

fascynujący zbieg okoliczności :) "wszelkie podobieństwo jest przypadkowe" - mimo że komentarz wredny to jednak zauważam poczucie humoru :D owszem - mogło tak wyglądac..
spojrzę w lustro - może odnajdę w sobie coś z czupiradła ;p Ale czy takie zachowanie - to jednak nie jest po prostu ... chamstwem??
Pozdrawiam - autorka4


2010-05-15, Gość

Najgorsza z mojej strony czy jej ;)

Hm... najgorsza randka... były dwie

pierwsza kiedy rozstawałem się z moją dawną dziewczyną, jakoś tak wyszło, cos się nie udało,
nigdy nie zapomnę tego momentu i jej łez które próbowała tamować ja zresztą też... po czymś takim człowiek robi się "bardziej ostrożny" w deklaracjach

a druga kiedy umówiłem się z dziewczyną przez Internet
na randkę po kilku emailach bardzo fajnych, koniecznie
chciała w piatek bo w weekend była zajęta.
No cóż nie bardzo mi pasowało ale zgodziłem się więc
w piatek wieczorem pędzę przez pół miasta (dużego zresztą ;)wpadam biegiem na umówione miejsce w Galerii
zabiegany, zmęczony i po egzaminie na uczelni..
W tym momencie musiałem wyglądać dziwnie ;) i niezbyt pięknie ;) rozglądam się jest kilka dziewczyn ale nie wiem która z nich to moja znajoma z netu... dzwonię
i ... i odbiera piękna blondynka ;) wyglądała niesamowicie możecie mi wierzyć ;))
podchodzę nogi mam z waty .. witamy się siadam i rozmawiamy pogodzinie musi leciec...

i to koniec pracowała PR i była swietna, nauka na przyszłośc dla facetów nie wpadaj zaganiany z egzaminu na uczelni bo nie ma znaczenia jak dobry jesteś i czy masz ambicje - liczy sie pierwsze wrażenie tego nie zmienisz..

a że jest to opowieść z morałem też rada dla kobiet ;)
sporo facetów nie zwraca uwagi na rzeczy "tak mało istotne" jak ubranie ;) , czasem faceci głupieją przy kobietach, czasem maja nogi z waty, a czasem nie wiedzą co powiedzieć... po jednym razie nikt nie wie czy to tylko tak jeden raz czy tak zawsze dlatego czasem warto dać drugą szansę ;) ale podobno nigdy trzecią ;)

i nie nalezy wierzyć w to co mówią faceci "należy oceniać po tym co robią"

Dobrej nocy!

PS. życie jest dziwne czasem myślę że gdybym nie dostał "kosza" dziewczyny PR to wiele rzeczy by się w moim życiu mogło nie zdarzyć może nigdy bym nie zobaczył niesamowitego nieba w nocy nad Saharą ;)
















2010-05-25, Gość

moja pierwsza randka-super:)...niestety,to prawda nie chwal dnia przed zachodem słońca...

2010-05-25, Gość

wyleczyłam się z randek w ciemno raz na zawsze...albo ktoś mnie widzi naocznie i akceptuje taką jaką jestem albo nie?
rozczarowanie jest najgorsze...nie,nie rozczarowanie...wypowiedziane słowa!!!!
święte słowa i do zapamiętania-nie wierz w to co mówią faceci...w to co robią- też nie zawsze:)
Pozdrawiam autorki nieprzeciętnych randek:)

2010-09-16, Gość

pani nr 2

powinna była zaznaczyć, że pokoje mają być ODDZIELNE, i w razie czego mieć pieniądze na powrót

2010-09-23, Gość

W odniesieniu do wypowiedzi Agrafki8, smiem twierdzic, ze punkt 1 i 3 to jednak "wpadkowa" domena kobiet :)...szczegolnie punkt 3 :/. Podobnie jak Kolezanka Agrafka, ja takze nie rozumiem takiego zachowania.

2010-09-18, Gość

Moja najgorsza randka

Na jednym z portali poznałam pana. Na zdjęciu...niczego sobie...z opisu, również. Po kilku mailach umówiliśmy się na kawkę. Kilka minut przed umówionym spotkaniem zadzwonił i ogłosił, że się spóźni, bo autobus jakoś wolno jedzie. Troszkę mnie to zdziwiło, bo na swoim profilu pisał, że jest właścicielem warsztatu samochodowego. Hmmm... no dobra, może mu się samochód zepsuł, albo co...ale przecież są taksówki, czyż nie? 30 zeta to znów nie taki szalony wydatek. Na moje nieszczęście umówiłam się z nim w kawiarni. Z 15 minutowym opóźnieniem wchodzi do kawiarni On. Jakiś taki skurczony ( nie z zimna, bo to był piękny jesienny dzień), w kusym, granatowym paltociku z widocznymi plamami, nie wiadomo po czym, i na dodatek z białym wyśmodranym pudlem pod pachą.
Uciekłam z tej kawiarni z gwizdem i poszumem.

2010-11-28, Gość

ktoś

Również trudno zliczyć ile ich już było ale najgorsza..hm...kolega poznany ozywiście na portalu, tak się złożyło, że moja koleżanka rozpoznała go - chodzili do tej samej klasy w średniej szkole - wg jej opinii był OK więc zaryzykowałam. Umówiliśmy się na Starówce - wstęp był sympatyczny - czerwona róża:) od razu poczułam, że śmierdzi papierochami - śmierdziało wszystko on sam i jego ubranie; potem się zaczęło - usiedliśmy w jednym z ogródków jako że było lato, koleś uzależniony od nikotyny, nawet nie zapytał mnie czy mi to nie przeszkadza - odpalał jednego papierocha od drugiego, na pytanie dlaczego tyle pali odpowiedział, że denerwuje się; zamówiliśmy po piwie - ja wypiłam jedno małe, on na jednym nie skończył - wychlał chyba ze 4 duże piwa; wracając ze Starówki na przystanek wybrałam drogę wzdłuż Wisły - był naprawde ładny dzień i chciałam przejść się i to był błąd:) koleś wychlał tyle piw, że jego pęcherz zaczął dawać o sobie znać - po drodze co jakiś czas przepraszał mnie i biegł w krzaki za potrzebą a ja modliłam się żeby nie chciał mi podać ręki na pożegnanie bo ... jeszcze wtedy miałam obiekcje, żeby wyśmiać kolesia prosto w twarz:) żeby nie było tak beznadziejnie to mogę opisać też najfajniesze spotkanie:)

2010-03-17, meanandbald

Pani z "randki numer 2" wymiata :). Sytuacja zapewne mało śmieszna w czasie jej trwania, ale po fakcie.... OMG :).

2010-10-06, meanandbald

Jak mawiaja nasi "sasiedzi" z dalekiego zachodu, "with all due respect" Kolezanko Agrafko, ale punkty 1, 2 i 3, to domena plci pieknej - szczegolnymi wzgledami cieszy sie oraz prym wiedzie, punkt 3. Niektore Panie sa przekonane, ze razem z nimi przybedzie ekipa z firmy Adobe, po to zeby zrobic retusz na zywo ;).

2010-06-15, gosiałódź

Cóż to było za spotkanie …

Pracuję w miejscu publicznym , nowo poznanych osób mi nie brakuje , laleczką nie jestem ...ale i osobowści mi nie brakuje :)
Jeden z mało zainteresowanych klientów zaproponował mi kawę , nie mam problemu z opuszczeniem miejsca pracy tak więc wyszłam …
Idąc w stronę kawiarni coraz bardziej tego żałowałam ale jak się okazało to był dopiero początek mojej męki :).
Jego opowieści jakim to on jeździ samochodem i że do jego samochodu wsiada się tylko w sportowym ubranku wywołały na mojej twarzy niezły uśmiech …
W kawiarni kiedy zamówiłam kawę średnią on zapylał czy mogła bym zamówić małą , zdziwiona popatrzyłam na niego i grzecznie odpowiedziałam , „ale w czym problem płacę za siebie „…. Dobrze że zabrałam ze sobą pieniądze uff.
I kilka jego tekstów
- kiedyś byłem taki duży że szyli mi koszule na miarę
-nie pracuję bo mi się nie chce
-mieszkam u kolegi
-pracowałem w urzędzie ale mnie zwolnili bo chodziłem w obcisłych koszulkach
….. dobrze że na takiego urzędnika ja nie trafiłam
Po kilkunastu minutach szczerze mu powiedziałam że już mam ochotę wrócić do swoich obowiązków iż są zdecydowanie milsze....

2010-05-26, Catarina5

bravo za poczucie humoru i odwagę

Dziewczyny,gratuluję odwagi za opisanie Waszych "mega odpałowych" randek,poczucia humoru i dystansu do siebie!pozdrawiam.

2010-09-05, Agrafka8

Agrafka8

Ja nawet nie zliczę na ilu już byłam randkach. Sama nie wiem, która była najgorsza, która najlepsza. Wiem tylko jak często faceci na randkach popełniają głupie błędy i zastanawiam się tylko, jak naprawdę można robić takie beznadziejne wpadki.
Do moich ulubieńców należą:
1. Spóźnianie się na pierwszą randką – najdłużej chłopak spóźnił się 50 minut (zostałam bo zadzwonił i uprzedził, z resztą podeszłam już wtedy do tematu czysto naukowo). Byłam ciekawa co za palant każe tak długo czekać na siebie.
Odpowiedź: zarozumiały!
2. Ubiór – nie powiem, że ma to być garnitur i krawat. Tym niemniej przyjście w rozciągniętych dżinsach, pogniecionym podkoszulku i trampkach – nie robi najlepszego wrażenia.
3. Zdjęcie na portalu – Zadaję sobie często pytanie, po co kłamać, jeśli prawda i tak wyjdzie na jaw. Kompletnie bez sensu. Nie ma gorszego uczucia – jak poczucie, że zostało się oszukanym.
4. Ciągnięcie do łóżka – to już praktycznie norma, więc tylko krótka wzmianka na ten temat. Kobieta nie musi się umawiać na randkę tylko po to, żeby ma potrzebę pójścia do łóżka.
5. I chyba tema na który ostatnio bez przerwy trafiam – traktowanie seksu jako fizjologicznej czynności, która trzeba przecież zrealizować. A z kim i gdzie – to już nie ma kompletnie żadnego znaczenia.


Realizacja Let's Rock!