Nie... no... teraz to już przesada... potrzebuje natychmiast terapii anty-złośliwości mojego losu... no bo że tak go określę - pan z sobotniej nocy – odzywał się sporadycznie... grzecznie odpuszczałam sygnały, lub odpisywałam na esmsy- tyle...
podkreślę jeszcze że ten pan mnie zafascynował... już dawno nikt na imprezie mnie tak nie zaciekawił.. od bardzo dawana-już nawet nie pamiętam kiedy i komu-dałam mój nr telefonu... przystojny-a nawet bardzo przystojny... ubrany tak bardzo w moim guście... i do tego tak fantastycznie facet się porusza-tańczył całym sobą - z uśmiechem na twarzy- tak jak ja... bawił się sam... ciągle jakieś laski koło Niego-a On nic... wiecie-a ja taka nieśmiała...;) tylko się przyglądałam.. no dobrze może się uśmiechnęłam raz... może dwa razy...
i nagle odległość między nami zmalała... patrzę no tańczy koło mnie... tak nieśmiało- niby że to tylko tak od niechcenia...- akurat już ja to znam;) a ja wprost nie mogę uwierzyć ze takie „ciacho” ( ninuś- wybacz za to określenie) i taki spokojny... mógłby mieć każdą-gdyby tylko chciał... a On nieśmiało bawi się koło mnie... wiec dobrze... byłam przekonana że do mnie nie zagada... a tu proszę bardzo z uśmiechem pyta jak mam na imię... bawiliśmy się tak obok siebie kilka godzin- a ja napatrzeć się nie mogłam jak On tańczy... miał w sobie tyle energii... tyle pasji... nawet momentami kiedy tańczyliśmy bardzo blisko, ręce trzymał cały czas przy sobie... miałam swoją przestrzeń na parkiecie... no po prostu fenomen faceta;)
i nagle pyta o mój nr tel... i kiedy już mam powiedzieć -nie- ... wzrok Ninuś skutecznie przywołuje mnie do porządku... ;)
byłam pewna ze się nie odezwie... jak wiadomo napisał...
a dziś pyta czy się z nim umówię..........
w głowie panika... telefon do przyjaciela... w głowie huczy od „a przemek.... a przemek... „ i bardzo rozsądne słowa przyjaciela... nie jesteście razem, nie masz żadnych zobowiązań... masz prawo poznawać innych ludzi... dobrze już dobrze... wymyśliłam błyskotliwą odpowiedź.... tak... wstępnie możemy się umówić... odpowiedz brzmi że bardzo się cieszy... że teraz jedzie na delegacje do Krakowa-wraca za 3 tygodnie... i że jak wróci to się umówimy... w głowie znów panika... za trzy tygodnie to już mam nadzieje będzie tu przemek...
nie chcę żadnych dylematów czy ten , czy ten.... a może oboje naraz-żart, żart-może mało śmieszny -ale żart...;)
odpisuje: więc jak jeszcze będziesz pamiętał... i jak już wrócisz to się może umówimy..
odpowiedź krótka i stanowcza... „będę pamiętał... Dobranoc”...
potrzebuje terapii natychmiast...
chce się zakochać raz a dobrze... ma mnie strzelić tak bez żadnych wątpliwości -jak grom z jasnego nieba... a nie tak na trochę... tak na niby...
pojęcia nie mam czego Przemek ode mnie oczekuje... przecież ciągle powtarza ze nie potrafi się angażować... że prędzej czy później coś zaczyna go wkurzać w tej drugiej osobie.. a ja naprawdę nie mam ochoty być kolejną pomiędzy byłą i następną... nie mam ochoty...
no nic- ciekawa jestem co szykuje jeszcze ten zadziorny los... ciekawa... ;) Pubikowana treśc pochodzi z bloga sama - o sobie....
Brak komentarzy.